W Krainie Wilka 2003
Klasyfikacja generalna
| Lp. | Zawodnik | Łączny czas | Klasa | Miejsce w klasie |
| 1. | Filo Danio | 6:00:02 | D0/3 | 1 |
| 2. | Górowski Andrzej | 6:21:51 | D0/3 | 2 |
| 3. | Vavrus Juras | 6:30:45 | D2/3 | 1 |
| 4. | Ludwik Adam | 8:19:58 | D2/3 | 2 |
| 5. | Kukułka Kazimierz | 9:38:18 | D1/1 | 1 |
| 6. | Pietrusiak Marek | 10:06:03 | D0/3 | 3 |
| 7. | Kolka Andrzej | 10:18:36 | D1/3 | 1 |
| 8. | Świst Andrzej | 10:28:25 | D1/1 | 2 |
| 9. | Kowalczyk Dariusz | 10:31:01 | D1/3 | 2 |
| 10. | Tomaszewski Maciej | 11:34:40 | D2/2 | 1 |
| 11. | Kornacki Mirosław | 12:10:12 | D2/1 | 1 |
| 12. | Harna Grzegorz | 12:12:58 | D0/3 | 4 |
| 13. | Ekwiński Radosław | 13:21:00 | D1/2 | 1 |
| 14. | Piętka Bartosz | 14:06:55 | D1/2 | 2 |
| 15. | Płaneta Witold | NU | D1/3 | |
| 16. | Szczeciński Wojciech | NU | D0/3 | |
| 17. | Kozak Roman | NU | D1/1 | |
| 18. | Biernacka Agnieszka | NU | D1/1 | |
| 19. | Prygał Łukasz | NU | SM |
Wywiady po zawodach:
Radosław Ekwiński
"Rekord już na początku! 20 maszerów na wyścigach średniodystansowych to w naszym kraju, gdzie bawimy się w wyścigi dystansowe dopiero od paru lat, nowa jakość. Ale gdy na start zapraszają przyjaciele "chorzy na zapał" jak widać nie sposób odmówić. A jakby tego było mało, Bieszczady mają rękę do Mistrzostw Polski. W zeszłym roku pierwsze zawody organizowane przez "Grupę Z Przysłupia" i mieliśmy pamiętne Mistrzostwa Polski w Sprincie, pamiętne, bo cieszyliśmy się chyba po raz pierwszy nie tylko z miejsc na podium - cieszyliśmy się, że daliśmy radę, że jesteśmy na mecie! W tym roku Mistrzostwa Polski w Sprincie po raz drugi i od razu zawody średniodystansowe - też, a jakże, Mistrzostwa Polski! I znowu wyszła bieszczadzka prawda: każdy na mecie jest zwycięzcą... 55 kilometrów razy dwa to nie mało, 55 kilometrów w górach to już dużo. Te 55 km, dzięki robocie włożonej przez Piotrka, Mariusza i Krzyśka, jest na pewno tak trudne jak malownicze i urzekające zarazem. Podbiegi wymagają kupę pracy od psów i maszera, ale tak było zawsze. Trasa nie wszędzie jest ubita na beton - ale każdy, kto kiedykolwiek organizował jakieś zawody, lub potrafi wyobrazić sobie budżet potrzebny na ubicie nie dziewięciu, a kilkudziesięciu kilometrów trasy, powinien być wstrzemięźliwy w robieniu uwag. Za to frajda podróżowania kilometrami stokówką, zasypanym śniegiem kolejowym nasypem - gdy jadący równolegle samochodami zwalniają, żeby pozdrowić cię ręką - czy w końcu zamarzniętą rzeką o szerokości kilkunastu metrów - to na wiele lat stworzy niepowtarzalną atmosferę tych zawodów. I w Bieszczady, do Przysłupia, będziemy przyjeżdżali nie dlatego, że zawodów średniodystansowych jest wciąż bardzo mało. Będziemy przyjeżdżali, bo robią te zawody fantastyczni zapaleńcy i robią je dobrze, bo warunki, które dały im góry, wykorzystali bez sztucznego kombinowania, bo w Krainie Wilka czekają na nas, maszerów, Przyjaciele. "
Andrzej Górowski
"Moim zdaniem wyścig odbył się w przepięknej okolicy o urozmaiconym terenie na niektórych odcinkach można było się poczuć jak na Yukon Quest (parokilometrowy odcinek po rzece).
Warunki śniegowe dopisały, a w drugi dzień 2 cm świeżego śniegu nawet przeraziły jednego zawodnika znanego wszystkim organizatorom zawodów ze swojej upierdliwości. Dystans 55 km był poprowadzony większości trasy tzw. stokówkami leśnymi. Jednocześnie chciałbym w tym miejscu przypomnieć wszystkim zawodnikom, że średni dystans to min. 40 km, max 100 km w jednym etapie, więc jak widać biegaliśmy w dolnej części tych "widełek". Niektóre zawody w Austrii, czy w Czechach są zaliczane do długich pomimo, że nie przekraczają dystansu 100 km. Ale np. Śedivaćkuv Long biegnie bardzo górzystym terenem, ma 4 etapy i żeby było śmieszniej na każdego psa musi być obciążenie 7 kg, które jest skrupulatnie ważone. Wracając do Cisnej, zabezpieczenie zawodów przez organizatora było super, oznaczenie trasy też, za wyjątkiem jednego miejsca, w którym trzeba było się zastanowić i przypomnieć opis trasy na odprawie. Generalnie zaklasyfikowałbym te zawody jako średnio trudne, jedynymi trudnościami były podbiegi i dystans, natomiast trasa nie wymagała od zawodnika praktycznie żadnych umiejętności jazdy, czy dużej koncentracji. Fakt historyczny, który trzeba odnotować to udział dwóch zawodników z zagranicy - po raz pierwszy na zawodach średniodystansowych. Jednym z nich był wicemistrz Europy w średnim dystansie i w Sprincie, Danio Filo, drugi zaś to aktualny mistrz Czech na długim dystansie w klasie A - Wawrus Juraj. Zawody bardzo im się podobały i z pewnością pojawią się na przyszłorocznych zawodach. Uważam, że udział 19 zaprzęgów świadczy o tendencji wzrostowej. Generalnie klub Nunataki ma kilka pomysłów na średni i długi dystans również, ale czy będą one kameralne, czy oficjalne będzie to zależało od kilku czynników. Na razie mamy na głowie nasze najważniejsze zawody, które sprawdzą nasz sprzęt, czyli Nunataki Cross."

Więcej zdjęć z zawodów z 2003 roku w FOTOGALERII (http://www.wkrainiewilka.eu/galeria_2003.html)












